strona główna polski Deutsch English
   
 
 
 

Trochę historii o tym jak nie być społecznikiem

Kiedy myślimy o historii, to szukamy znaczenia dat, ideologii, haseł, bo wydają się nam one ważne w definiowaniu idei. Krótka historia o Wspólnocie Burego Misia to jednak nie historia dat ani ideologii. To dzieje ludzkich spotkań i tej często nieuchwytnej intuicji, która im towarzyszy, a potem sprawia, że jesteśmy właśnie w tym miejscu i czasie, by spotkać człowieka, który nas sobą zachwyci i poprowadzi do miejsc, o których dotąd nie mieliśmy pojęcia.

Historia przyjaźni, która jest fundamentem Wspólnoty Burego Misia, Fundacji i Osady ma swój początek na Krakowskich Plantach, kiedy to kleryk Kuba CR (zmartwychwstaniec), wracając z wykładów, któregoś dnia spotkał Piotrusia na inwalidzkim wózku z mamą - szukających toalety. Prozaiczna potrzeba, banalna pomoc, ale tam poznali swoje imiona, dowiedzieli się kim są. Ba, zauważyli siebie, a potem odkryli jak mogą być sobie potrzebni.

Kuba, a potem także jego koledzy z kleryckiego zastępu harcerskiego, działającego w seminarium Zmartwychwstańców, najpierw przygotowują Piotra do I komunii św., a potem również Piotrusiowych kolegów.

Tak więc pierwszym historycznym hasłem w tej krótkiej historii jest toaleta w kurii krakowskiej. Kolejnym, równie banalnym jest hasło namiot. Bo oto Kuba, wracając z górskich wakacji zawędrował do Sułkowic na kolonie osób niepełnosprawnych organizowane przez Kurię Krakowską. W ogrodzie rozbił namiot, który przez cały następny dzień był atrakcją dnia a może całych wakacji dla uczestniczących w koloniach niepełnosprawnych przyjaciół, poznanych na katechizacji.

Namiot zrodził pomysł, który zrealizował Kuba latem 1984 roku, kiedy zabrał swoich przyjaciół z katechizacji na Kaszuby, na pierwszy trzytygodniowy obóz, któremu nadał nazwę Obóz Burego Misia. Namioty były większe od tego w Sułkowicach - wojskowe, stare i trochę dziurawe, ale klimat był jedyny i niepowtarzalny - jak to na wakacjach pod namiotami.

Ten klimat sprawił, że po powrocie do Krakowa "trzeba było" się spotkać, aby powspominać, pomodlić się, pośmiać z obozowych anegdot. Kolejne banalne hasła: herbatka, kawka, ciasteczka - przy okazji planowanie kolejnego obozu.

W przyjaźni lgniemy do siebie, wypełniamy sobą przestrzeń naszych marzeń i naszych powinności. Kolejny obóz w 1985 roku, tuż po przyjęciu święceń kapłańskich przez Kubę CR, jest już świętem nie przypadkowych osób, ale grupy przyjaciół, którzy czują, że mogą być wspólnotą. I chyba dobrze intuicja im podpowiadała, skoro z ich intencji przyjaźni powstało coś, co wszyscy dziś chcą nazywać "dorobkiem" - wspólnota krakowska, bytomska, poznańska czy wreszcie osadowa oraz Fundacja Wspólnoty Burego Misia.

Z tej intencji przyjaźni rodziło się pragnienie formacji opartej na Ewangelii, bez kościelnych struktur, bez społecznikowskich haseł, bez planowania czegokolwiek w imię idei. Z zachwytem nad cudem spotkania z człowiekiem - niezwykłą inspiracją dla zagospodarowania życia, które staje się wspólnym.

Nie jesteśmy specjalistami w dziedzinie zaspokajania potrzeb społecznych osób niepełnosprawnych. Nie potrafimy realizować zamierzeń rządowych, wytycznych episkopatu, znamy zaś drogę do toalety, umiemy parzyć herbatki, kawki, piec ciastka. Potrafimy stawiać namioty na obozowych terenach Osady Burego Misia i wciąż na nowo uczymy się przeżywać radość obozowego święta. Nauczyliśmy się budować domy, które stają się rodzinnymi na Osadzie Burego Misia dla tych, którzy tracą wsparcie w swoich bliskich. Umiemy uprawiać ziemię, hodować zwierzęta, aby sensownie wypełnić przestrzeń osadowego życia. Podróżujemy z naszymi przyjaciółmi po świecie. Planujemy i marzymy nie jak instytucja, ale jak człowiek zachwycony swoim życiem. I staramy się, ze wszystkich sił, ani na chwilę nie stracić z oczu swoich twarzy, by wiedzieć jakie barwy, gesty, jaka praca, jaka zabawa, jaki upominek i jaka codzienność - jest prawdziwym podarunkiem przyjaźni. By - choć inni nazywają nas społecznymi działaczami - ani przez chwilę społecznikiem się nie czuć.

 
 

                        Licznik (http://cenebit.biz/liczniki)